Sondre Moen – „biały król biegania”

+3
2017-12-26

Pewnie chodzą pośród was tacy, którzy pamiętają leciwy film „Biali nie potrafią skakać”, traktujący o koszykówce i fakcie, że prawie trzy dekady temu była ona dedykowana głównie czarnoskórym zawodnikom. Obecnie bardzo podobnie sprawa ma się z biegaczami długodystansowymi – najlepsi także cechują się ciemnym kolorem skóry i jeśli pojawiają się na zawodach, to najczęściej je wygrywają. Tymczasem ostatnimi czasy w światku biegaczy pojawił się on – Sondre Moen. Norweg, który w październiku otarł się o rekord Europy w półmaratonie, osiągając czas 59:47, zaś w Fukuoce pobił rekord kontynentu w maratonie, sensacyjnym czasem 2:05:48.

Norweg, który śmiało może konkurować z ciemnoskórymi rywalami, od lat uznawany był za jeden z największych talentów pokolenia. Fanatycy biegania zapewne pamiętają wyniki Moena, który jako 17-latek biegał 10 000 metrów w czasie 29:21, zaś jako 20 latek pokonał 5000 metrów w czasie 13:30!

Niestety, gdy wszystko wskazywało, że Norweg zdominuje europejskie bieganie, przydarzyła mu się poważna kontuzja stopy, która na długo wyłączyła go z profesjonalnego uprawiania tej dyscypliny. Wówczas pod opieką nowego trenera zaszył się w górach, skąd zjeżdżał tylko na wyścigi lub na ewentualny odpoczynek. W międzyczasie trenował morderczo, schodząc do poziomu 3:00/km na długich wybiegach. Podczas treningu nie zajmował się niczym innym, tylko bieganiem – poza nim jedynie jadł i spał. I jak widać opłaciło się! Założę się, że wkrótce znów usłyszymy o białym biegaczu, który wygrywa z niepokonanymi do tej pory Kenijczykami i Etiopczykami.

Inną ważną sprawą, warta opisania są wnioski, jakie wysnuł trener odpowiedzialny za wyniki białego króla maratonu. Renato Canova – bo tak się ten pan nazywa – twierdzi, że wiele ograniczeń tkwi w psychice biegaczy, którzy sami sobie stawiają ograniczenia. Mówi on, że kiedy Europejczyk dostanie zbyt mocny – jego zdaniem – trening, to nie będzie on w stanie go zrealizować, gdyż już na starcie uważa go za niemożliwy. Taki biegacz spala się przed podjęciem choćby próby. Zupełnie odmienna jest psychika Kenijczyków, którzy absolutnie nie interesują się tym, co robią inni. Kiedy trener każe mu ostro biegnąć, to on to robi bez niepotrzebnej kalkulacji.

Na domiar złego Europejczycy boja się zmęczenia, a kiedy ktoś osiągnie znakomity wynik, to zaraz pojawia się grono „życzliwych inaczej”, umniejszających owe osiągnięcie. Że to niby niemożliwe, że na pewno biegacz był na dopingu, a w dodatku to biegł z górki i z wiatrem.