Wypożyczony z Barcelony do... tureckiego więzienia?

+3
2019-01-31

W styczniu ubiegłego roku Arda Turan został wypożyczony na 2,5 roku z Barcelony do tureckiego İstanbulu Başakşehir, obecnie lidera ligi tureckiej. Pobyt pomocnika w ojczyźnie może się jednak wydłużyć. Piłkarzowi grozi bowiem 12,5 roku więzienia!

W środę rozpoczął się proces sądowy przeciwko Ardzie Turanowi za napaść na słynnego tureckiego piosenkarza, Berkaya Şahina, której piłkarz miał się dopuścić w październiku ubiegłego roku podczas zabawy w jednym z nocnych klubów. Byłemu zawodnikowi Atlético (i prawdopodobnie też byłemu zawodnikowi Barcelony) grozi kara od 3 do 12,5 roku więzienia!

Turanowi, który obecnie gra w ekipie lidera tureckiej ekstraklasy, İstanbule Başakşehir, gdzie został wypożyczony na 2,5 roku z Dumy Katalonii, zarzuca się molestowanie seksualne, umyślne wywołanie uszczerbku na zdrowi drugiej osoby, użycie broni palnej w sposób mogący wywołać panikę, a także nielegalne posiadanie broni. Mocne, co? I pomyśleć, że gość miał po prostu odbudować formę w swoim rodzimym kraju. Ale okej, po kolei. Jak do tego doszło?

Według tureckiej prasy, kłótnia rozpoczęłą się po tym, jak Arda zbliżył się do żony piosenkarza, Özlem Ady, którą miał nękać w dość dwuznaczny sposób. "Jesteś bardzo piękna. Gdybyś nie była zamężna, to nie pozwoliłbym ci uciec", miał powiedzieć Turan do kobiety według zeznań Berkaya Şahina. Piosenkarz podszedł do Ardy, który miał wymierzyć mu dość celny cios. Na tyle celny, że skończyło się na złamanym nosie, a piłkarz wraz ze swoją żoną udali się do najbliższego szpitala.

Turan, któremu zdaje się w głowie grała nie tylko piłka, również postanowił pojechać do szpitala, by przeprosić piosenkarza, dając mu... pistolet. Piłkarz miał powiedzieć: "Jeśli chcesz, to mnie zastrzel". Şahin wyrwał Ardzie broń z dłoni, ale po krótkiej rozmowie Turan przechwycił pistolet i oddał strzał w podłogę, czym wywołał panikę w szpitalu.

Wszystko brzmi jak całkiem niezły skecz. Szkoda tylko, że odbywa się w rzeczywistym świecie, a udział w nim bierze niegdyś jeden z najlepszych pomocników w La Lidze, któremu teraz grozi do 12,5 roku odsiadki. Swoją drogą Arda zadeklarował przed sądem, że jego miesięczne zarobki wynoszą około 50 tysięcy euro. Stąd kara nałożona na zawodnika przez Başakşehir w wysokości 370 tysięcy euro wydaje się być przynajmniej współmierna do zarobków. Nieco inaczej widzi to turecka prokuratura, która 2,5 roku wypożyczenia z Barcelony może wydłużyć o kolejnych 10 lat. Ale to już chyba będzie transfer definitywny, za który Katalończycy raczej nie dostaną złamanego eurocenta.