Czym grozi przedawkowanie witaminy D?

+3
2017-11-21

Kilka dni temu spotkałem się z zaprzyjaźnionym atletą, kulturystą i rugbistą w jednym, właścicielem sklepu z suplementami. Przy okazji zakupów, pogadaliśmy trochę o sprawach prozdrowotnych i około-sportowych – Przemek opowiadał mi o swoich doświadczeniach z suplementami i witaminami. Poza wieloma interesującymi wątkami rozmowy, najbardziej zaciekawiło mnie jego wyznanie o witaminie D – otóż Przemek zajada aż 20 000 jednostek dziennie! I to bez uzupełnienia witaminą K! Fakt, że swoje waży i ostro haruje na siłowni oraz na boisku, a wedle zapewnień wyniki ma wzorowe, aczkolwiek wydało mi się to odrobinę szalone… Do tej pory znałem zalecenie (i to na dodatek z gatunku tych „nieoficjalnych”), że 10 000 jednostek to dzienna wartość maksymalna, a tu proszę – można przyjmować 20 000 jednostek witaminy D i osiągać rewelacyjne wyniki. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ wczoraj wpadł mi w oczy ciekawy artykuł, nawiązujący do mojej rozmowy z Przemkiem. Otóż doczytałem, że był sobie jakiś czas temu kulturysta, który… zatruł się witaminą D.

Ustalmy jedno – witamina D jest jednym z najczęściej stosowanych suplementów wśród sportowców. Jej ilość w organizmie decyduje o wydajności całego układu ruchu: mięśni, kości i nerwów. Niedobór witaminy D może obniżać zdolności wysiłkowe, skutkować przewlekłym zmęczeniem i większą podatnością na kontuzje. Brać ją trzeba – to oczywista oczywistość – tym bardziej, że praktycznie każdy z nas cierpi na jej niedobór. Co ciekawe, także parę dni temu wpadł mi w oczy inny artykuł o tym, że ogromny odsetek mieszkańców Tajlandii również cierpi na poważne niedobory „słonecznej witaminy”! Kto by pomyślał, niby kraj, w którym słoneczka jest znacznie więcej aniżeli u nas, a mimo to cierpimy na podobne problemy.

 Wracając do kulturysty – rzecz działa się w Brazylii i tyczyła bardzo mocno umięśnionego 22 latka, który po pięciu dniach cierpienia zdecydował się w końcu na wizytę u lekarza. Przyniósł z sobą objawy typowe dla zatrucia, czyli nudności, wymioty oraz mocny ból brzucha. Specjaliści po przeprowadzeniu badań zauważyli u młodego Brazylijczyka zbyt wysoki poziom wapnia. Podczas gdy normalna ilość wapnia we krwi waha się od 8.6-10.3 mg /dl, u chorego kulturysty było to 13,8 mg/dl. Na dodatek stwierdzili u niego kamienie nerkowe, zapalenie trzustki, zaś stężenie lipazy krwi oscylowało w granicach 218 U/l (normalny zakres to 11-82 jednostek/l ). Wywiad medyczny ustalił, że mężczyzna, przyjmował bardzo wysokie dawki witaminy D. Przez niemal dwa lata wstrzykiwał sobie 50 ml oleju, który zawierał 50 000 jednostek witaminy D3!

Witamina D3 jest potrzebna do odkładania się wapnia w kościach. Jej przedawkowanie ma jednak odwrotny skutek – zbyt duży ubytek wapnia z kości wędruje do krwi, a krew transportuje go w miejsca, z których nie może być ponownie wykorzystany. Naukowcy odkryli zatem złogi wapnia w nerkach, ale także w barkach i klatce piersiowej kulturysty, gdyż to tam właśnie wstrzykiwał on sobie witaminę D. Lekarze podczas pierwszej próby normalizacji poziomu wapnia u mężczyzny nie zdołali zbić dolegliwości młodego Brazylijczyka. Sześć dializ także nie przyniosło pożądanego efektu – dopiero trzecia metoda; podanie mu prednizonu, uregulowało poziom wapnia do normalnego poziomu. Wniosek? Mieszkając w Brazylii polecamy częstsze kąpiele słoneczne na Copacabanie, a nie sztuczną suplementację.